Wyszukiwarka

wtorek, 24 czerwca 2014

Życie po gwałcie

Witam!
Jakiś czas temu przypadkowo trafiłam na artykuł zamieszczony w internecie, który był dosyć dziwnym wywiadem ze sprawcą gwałtu. Opowiadał on a nawet bym powiedziała, że tłumaczył się jak doszło do takiego zdarzenia i co działo się z nim później. Z jego relacji wynikało, że był to przypadek, złe zinterpretowanie sygnałów koleżanki. A więzienie było dla niego hmm...nie wiem czym było. Czytając to miałam wrażenie, że ten mężczyzna nie do końca zdawał i zdaje sobie sprawę z tego co zrobił. A kara (3 lata więzienia) nie była adekwatna do czynu. Podobno chciał po tym czasie porozmawiać z dawną znajomą ale doszedł do wniosku, że to nie ma sensu no i mama odradzała. Przeczytałam także komentarze innych czytelników. Artykuł jak i treści zamieszczone pod nim wywołały we mnie wiele emocji, wróciły również wspomnienia. 

JESTEM OFIARĄ GWAŁTU

Jestem podwójną ofiarą gwałtu. Stało się to dwa razy i o dwa za dużo. Nie jestem ofiarą owego mężczyzny ale jest nas wiele, nas ofiar gwałtu. Kurcze jaki to trudny temat, jak ciężko wydobyć z siebie słowa. Czuję teraz nienawiść, rozrywający mnie od środka ból. Chce mi się krzyczeć, chce mi się wyć, płakać! Chcę uciec! Mam łzy w oczach i czuję jak drży moje ciało. Bo te wspomnienia cały czas we mnie tkwią. Są ze mną  codziennie kiedy się ubieram, kiedy się myję, kiedy kocham się z narzeczonym. To wraca jak bumerang. Pojawiają się obrazy tamtych dni. Widzę te miejsca, twarze gwałcicieli. Nie da się tego wymazać z pamięci, nie da się o tym zapomnieć. Ale trzeba żyć, jakoś żyć, jakoś dawać sobie radę mimo, że jest cholernie ciężko. Mimo, że nienawidzi się własnego ciała, nie widzi się atrakcyjności w sobie - w ogóle.
Podczas terapii zadano mi pytanie "co chciałabyś powiedzieć oprawcom gwałtu gdybyś ich teraz spotkała?". Wtedy odpowiedziałam, że nie chcę ich nawet widzieć, że nie chcę przywoływać tych wspomnień, że chcę żyć bez tego. Teraz odpowiedziałabym na to samo pytanie inaczej. Chciałabym wiedzieć dlaczego mnie skrzywdzili, dlaczego mi to zrobili, co wtedy czuli i co czują teraz. Czy to by coś zmieniło? Tak. Znalazłabym odpowiedzi na mój wewnętrzny ból. 

Kiedy zgwałcono mnie po raz pierwszy miałam 17 lat i byłam dziewicą. Było ich trzech. Czy wszyscy byli sprawcami, nie pamiętam ale na pewno dwóch tak To byli moi znajomi. Znaliśmy się od dłuższego czasu. I nie ważne było, że wszyscy byliśmy pod wpływem alkoholu. To nie miało znaczenia bo nie powinno się takie coś w ogóle wydarzyć. Pamiętam, że była to zima, szliśmy przez las bo mięli mnie skrótami odprowadzić do domu. Pamiętam kurtkę jednego z nich na której leżałam, pamiętam jego penisa w mojej buzi i spermę. A potem nie pamiętam zbyt wiele. Doszłam do domu i kiedy się obudziłam zdałam sobie sprawę, że mnie zgwałcono, że mnie skrzywdzono. Na szaliku miałam dowód a na nogach porwane rajstopy. Spóźniał mi się okres na szczęście tylko z wyniku silnych emocjonalnych przeżyć. Przez lata nikomu o tym nie mówiłam. Nie miałam komu, nie miałam wokół siebie osób, którym mogłabym zaufać. Nie pamiętam dokładnie co po tym zdarzeniu czułam ale wiem, że nie umiałam sobie z tym poradzić bo miałam coraz większe problemy z alkoholem.
Kiedy zgwałcono mnie po raz drugi miałam ok.21-22 lat. Sprawca był jeden, którego również znałam. Za ścianą byli inni. Nie umiałam krzyczeć. Może próbowałam, nie pamiętam. Może dźwięki nie wychodziły z mojego gardła. Wykorzystał to, że byłam pod wpływem alkoholu, to, że byłam sama w pokoju., w którym chciałam się chwilę przespać by wytrzeźwieć. Pamiętam, że docisnął mnie swoim ciałem, że zdjął ze mnie spodnie, że na siłę wkładał we mnie swojego penisa. Trzymał moje ręce. Prosiłam, płakałam "zejdź ze mnie, zostaw mnie!". Z tą sprawą byłam na policji. Były przesłuchiwane wszystkie osoby znajdujące się wówczas w tym budynku. Badanie ginekologiczne nic nie wykazało (do dnia dzisiejszego nie wiem czemu). Wiem, że zeznania były zbieżne. Miałam mieć konfrontacje z oprawcą ale została przełożona ze względu na to, że czekając na jego przyjście w pokoju  komendy zareagowałam po prostu strachem, lękiem. Nie został zatrzymany, chodził wolno. Po kilku dniach dowiedziałam się o jego śmierci, popełnił samobójstwo. Nie odczułam ulgi ani żadnej satysfakcji. Nie wiem co go doprowadziło do takiego kroku. Najgorszy był potem czas, który był dla mnie koszmarem. Wytykano mnie palcami, nazywano dziwką, obwiniano mnie o jego śmierć. A to przecież mnie zgwałcono.

Te wydarzenia spowodowały, że miałam poważny problem z alkoholem. Sięgnęłam nawet po narkotyki. Kilka razy próbowałam się zabić. Zaczęłam wchodzić w dziwne relacje z mężczyznami.. Nie zależało mi na swoim ciele, na swoim życiu. I moje dzisiejsze życie w lękach jest wynikiem między innymi tamtych wydarzeń.


Pozdrawiam
Dziewczyna z lękami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz