Wyszukiwarka

środa, 1 lipca 2015

Wewnętrzne dziecko #2


Postanowiłam dalej pracować z książką J. Bradshaw'a. I zaczęły się takie jakby testy a konkretniej pytania na każdym szczeblu wewnętrznego dziecka. Pytania te mają pomóc mi dostrzec z czym obecnie mam problem. Jest to bardzo fajnie podzielone i pokazane co i jaki ma wpływ na nasze dorosłe życie w okresie np. niemowlęcym. Ten okres jest oczywiście tym pierwszym do przerobienia. Miałam przypomnieć sobie jak najwięcej z okresu 0-9 miesięcy. Niestety nie pamiętam nic, kompletnie nic. Kolejny etap to 9-18 miesięcy. Tu również pustka. Nie pamiętam swojego życia gdzieś do 3-5 roku. Dopiero z tego czasu mam jakieś obrazy. Widzę w nich miejsca, ludzi, meble, nawet bywają kolory czy jakieś krótkie rozmowy, pewne zachowania, zwierzęta, różne sytuacje. Nie przypominam sobie uczuć. To okolice okresu przedszkolnego czyli wg książki 3-6 lat. Tu dzieje się już coś. Także etap ciężkiej pracy zaczyna się od tego momentu. Bo poprzednie okresy można powiedzieć, że przeleciałam z kartkami bez większej pracy. No bo jak nic nie pamiętam to nie mam praktycznie żadnych związanych z tym emocji. Zapowiada się ciekawie, intensywnie. Nie powiem, że idę dalej z odwagą bo nie idę. Boję się tego co się pojawi, co poczuję i pewnie będę tu sobie wylewać swoje żale i inne uczucia. Tak by tego nie trzymać w sobie, by na nowo nic nie tłumić.

Nie wiem czy to ma związek już z przerabianiem tejże książki ale dziś praktycznie cały dzień coś robię. Od rana mam sporo domowych zajęć. Wynalazłam sobie takie moje nowe hobby, zajęcie i dziś  je wykonywałam. A co najlepsze umalowałam pazury na czerwony, w zasadzie bordowy kolor i nawet nie czuję się z nimi źle. To dla mnie kolejny sukces bo ja unikam kolorów, które są mocno widoczne, unikam malowania paznokci. Robię to tylko jakimś bezbarwnym lakierem albo w kolorze mocno cielistym. Tak by był niewidoczny. Poza tym z nerwów często obgryzam paznokcie :/ Wstydzę się tego prze okrutnie no ale to też mój problem. A dziś je wymalowałam i wiecie co...poczułam się kobieco :) Tak bardzo kobieco, że teraz ryczę. Dawno, chyba nigdy nie czułam się kobietą. Zawsze traktowano mnie jak głupiego dzieciaka, nawet wtedy kiedy miałam niespełna 30 lat i przez to czułam się właśnie jak głupiutkie dziecko, jak niedojrzała dziewucha. Jak ktoś kim można dyrygować. Dziś inaczej, dziś jestem kobietą. JESTEM KOBIETĄ! :) JESTEM KOBIETĄ! :)
HURRRA NARESZCIE JESTEM KOBIETĄ!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz