Wyszukiwarka

środa, 27 maja 2015

Dzień matki się skończył a w mojej głowie...


Witajcie

Wczoraj głowiłam się co zrobić i jak, by było dobrze. Niby to tylko dzień matki ale dla mnie bardzo emocjonalny. Nie miałam ochoty składać jej życzeń w podzięce za bycie matką bo była i jest nią tylko fizycznie. Cóż z tego, że mnie urodziła jak tak naprawdę nie dała mi nic, żadnych dobrych rad, wzorców, wsparcia a już na pewno nie obdarowała mnie miłością, ona mnie odrzuciła. Koniec końców nie zadzwoniłam do niej ani nie wysłałam sms-a. Mimo, że zaczęłam wpadać w poczucie winy myśląc co tu zrobić aby to ją uszczęśliwić bo przecież zaraz się obrazi, że jestem tak wyrodną córką. Mam już dosyć udawania, że nic się nie stało, że relacje między nami są dobre bo tak udaję przed nią a potem cierpię bo ból rozrywa mnie na strzępy. Wczorajszy dzień na szczęście się zakończył i czuję spokój. Dla mnie to dowód, że postąpiłam słusznie wsłuchując się w siebie.
W związku z tym doszłam do wniosku, że pora zakończyć tą farsę. Chcę być sobą nie tylko przy partnerze, przy obcych mi osobach ale również w relacjach z matką. Przecież ja nie mam wpływu na jej emocje, myśli. Zdejmuję maskę w tej relacji. Chcę być sobą, zawsze i wszędzie. Będzie to się oczywiście wiązało z pewnymi emocjami, konsekwencjami, asertywnością i zapewne pojawi się ból ale z czasem on ustąpi i pojawi się nad moją głową słońce.


Dziewczyna z lękami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz