Wyszukiwarka

środa, 22 kwietnia 2015

Zamyślenie...

Witam.

Przychodzi taki czas, że nic się nie chce. Nie mam ochoty sprzątać, dbać o siebie. Chce mi się wtedy płakać, wyć. Nie chce mi się być na tym świecie a z drugiej strony nie mam już siły uciekać. Jestem na kawałku drewna i tak dryfuje sobie na otwartym oceanie nie bardzo wiedząc gdzie się kierować a może nie mam odwagi podpłynąć do jakiegoś brzegu by sprawdzić czy tam jest dobrze? A może jestem na bezludnej wyspie, na której już nauczyłam się żyć i boję się zaryzykować opuszczenia jej? Wpadłam w jakąś czasoprzestrzeń i chyba nie umiem z niej wyjść. Nie wiem co jest poza nią. Nie widzę żadnej ścieżki, żadnego znaku, podpowiedzi. Nie wiem co robić, co zrobić ze sobą. Nie mogę tkwić tak w zawieszeniu bo nic mi to nie daje. Mam wrażenie, że nie daje mi to żadnych pozytywów. A może wpadam w stan hibernacji? Oby to nie był nawrót depresji :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz