Książka na chwilę poszła na bok ponieważ mój stan emocjonalny nie jest najlepszy a w dodatku zwiększył mi się lęk. Czekam na lepszy moment a wtedy wracam do czytania i pracy nad sobą.
Ale wiecie co naszła mnie taka pewna myśl... Dlaczego ludzie tak się źle zachowują wobec innych? Hmm niby to wiem bo przecież np. moi rodzice sami nie mieli dobrych wzorców ale czy serio tak nas wielu z tymi złymi wzorcami? Jakoś nigdy nie lubiłam pchać się w dziwne afery. Jeśli w nie wchodziłam to zazwyczaj dlatego, że mną manipulowano i jakby nie potrafiłam tego zobaczyć. Ale nigdy nie wymyślałam sama niestworzonych historii, nie wpieprzałam się z buciorami w czyjeś życie, nie żyłam non stop życiem innych, nie dogryzałam innym, nie pokazywałam "spójrzcie na mnie bo ja jestem kimś a ty nikim". W swojej rodzinie takowych osób miałam/mam wiele. Dzięki pracy nad sobą potrafię je rozpoznawać, jest to dla mnie coraz łatwiejsze i pomalutku od nich się odcinałam. Jednak całkiem niedawno, no może jakieś 2 lata temu i w sumie poniekąd ciągnie się to dziś ale za moimi plecami. Pod przykrywką dobroci, akceptacji mnie i otwartości a także miłych słówek zostałam wykorzystana. Stało się coś okropnego. Zwierzyłam się z wielu bardzo intymnych spraw, opowiedziałam wiele ze swojego życia. Po czym zostałam obsmarowana do innych i to z każdej strony. Zostało wiele zmienione, dodane. Stałam się nagle okropna, zła, nieznośna, paniusią, która wykorzystuje innych, osoba, której nie wolno ufać, itd, itd. To było bardzo przykre i mega bolesne. Przypomniało mi to również moją bliższą/dalszą rodzinę a konkretniej kuzynkę i ciotki (siostry mojej matki), które postępowały podobnie. Ciągle się wtrącały, wymyślały i tym samy siały wielki zamęt krzywdząc wszystkich dookoła.
I tak się zastanawiam. Dlaczego ludzie tak się zachowują? Dlaczego nie potrafią żyć prawdą i w normalności? Nie przyjmują słów innych, nie słuchają, nie myślą a tylko krzywdzą i syczą jadem. Podpierają się domysłami i wymysłami. Słuchają plotek wyssanych z palca albo same/sami je tworzą. Ile razy byłam szykanowana, wyzywana, poniżana czy upadlana. Bo dosłownie tak się czułam. Słowa często ranią bardziej. Bardzo to smutne :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz